Nastepny mecz

Newcastle United

Manchester City -:-
 
21.08.2022
St. James' Park, Newcastle

Ostatni mecz

Brighton

Newcastle United

0-0
 
13.08.2022
Falmer Stadium, Brighton

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Manchester City 26
2.Arsenal FC 26
3.Brentford FC 24
4.Tottenham Hotspur 24
5.Newcastle United 24
6.Leeds United 24

NUFC.PL zmienia się dzięki Wam!
Zapraszamy do korzystania z nowego systemu komentarzy, o wiele więcej zmian jest coraz bliżej.

NUFC - dolacz do nas

NUFC.PL tworzą kibice dla kibiców. Przyłącz się do nas i pomóż sprawiać, że strona staje się dla Was lepsza!
Kontakt przez dział Współpraca lub wiadomość na Facebooku.

Newcastle United Terminarz Newcastle - Everton

24.09.2005, St. James' Park, Newcastle
6 kolejka rozgrywek

Newcastle United Everton FC

Newcastle 1-1(1-1) Everton
Ameobi 14' - Cahill 41'

7 Strzały celne 3
7 Strzały niecelne 7
6 Strzały zablokowane 3
9 Rzuty rożne 6
12 Faule 19
1 Spalone 1
2 Żółte kartki 6
1 Czerwone kartki 2
Widzów: 50107
Sędzia: Steve Bennett

  Steve Harper Tim Howard 
  Stephen Carr Żółta kartka Czerwona kartka 77' Tony Hibbert 
  Titus Bramble Żółta kartka Czerwona kartka 75' Joseph Yobo 
  Craig Moore  Joleon Lescott 
  Peter Ramage Gary Naysmith48' Out
  James Milner Żółta kartka Philip Neville   
  Scott Parker Żółta kartka Leon Osman 
  Belozoglu Emre Żółta kartka   Lee Carsley 
  Charles N'Zogbia Mikel Arteta  90' Out
81' Out Obafemi Martins Żółta kartka Tim Cahill
24' Out Shola Ameobi Andrew Johnson

81' In Giuseppe Rossi Nuno Valente 48' In
24' In Antoine Sibierski James Beattie90' In
  Tim Krul Richard Wright 
  Nicky Butt David Weir  
  Steven Taylor Simon Davies  

Komentarz meczowy:
W jedynym niedzielnym meczu 6. kolejki Premiership drużyna Newcastle United podzieliła się na St. James' Park punktami z Evertonem. W składzie Glenna Roedera zabrakło Damiena Duffa, który nabawił się lekkiej kontuzji uda oraz Celestine'a Babayaro, który został zawieszony na trzy mecze za niesportowe zachowanie na Anfield Road. Rozzłoszczony manager dodatkowo nałożył na zawodnika maksymalną karę dwóch tygodniówek. Miejsce wymienionych graczy zajęli odpowiednio Charles N'Zogbia i Peter Ramage. Do meczowej akcji po tygodniowej przerwie powrócił także Titus Bramble.

Od pierwszego gwizdka wydarzenia na murawie przebiegały bardzo szybko. Rozpoczęło się od pudła N'Zogbii po zamieszaniu w polu karnym i próbą odpowiedzi ze strony Evertonu , ale dobre interwencje Moore'a uchroniły Steve'a Haprera do interwencji. Chwilę później interweniować musiał za to Tim Howard, ale jego starania poszły na marne, bowiem w 14 minucie Shola Ameobi otworzył wynik meczu. Rzut wolny z lewej strony boiska egzekwował Emre i ku zdziwieniu obrońców "The Blues", sędzia liniowy uznał, że pułapka offside'owa się nie powiodła i pozostawiony bez opieki napastnik mógł spokojnie przyjąć piłkę i pokonać byłego bramkarza Manchesteru United. Powtórki pokazały wyraźną pozycję spaloną, ale goście musieli się pogodzić z decyzją arbitra. Po nieco pechowym początku gracze Evertonu próbowali jeszcze większymi siłami zaskoczyć Harpera, przez co spotkanie nabrało jeszcze wyraźniejszych rumieńców. W przodach szalał Andy Johnson, który ani na moment nie pozwolił odpocząć naszym stoperom, czego dobrym przykładem jest faul Bramble'a, który przegrał pojedynek biegowy i za spóźniony wślizg otrzymał żółtą kartkę. Na szczęście po dośrodkowaniu w pole karne strzał stojącego na długim słupku Lescotta nie znalazł drogi do siatki. Goście atakowali nadal, ale "Sroki" potrafiły szybko przenieść ciężar gry na drugą stronę boiska. Dobre strącenie Ameobiego otworzyło Martinsowi drogę do bramki, ale Nigeryjczyk uderzył niecelnie i więcej podań od Ameobiego nie otrzymał, ponieważ w 24 minucie Shola z urazem kostki musiał opuścić plac gry, a na murawie pojawił się Sibierski. Nie upłynęły dwie minuty, a w dogodnej okazji znalazł się kapitan Scott Parker, ale piłka po lobowanym strzale nad rękawicami bramkarza minęła słupek po niewłaściwej stronie. Momentami gorąco było również pod bramką Harpera. Postawa obrońców była daleka od solidności i każde wyjście gości z własnej połowy wywoływało szybsze bicie serca u kibiców United. W 41 minucie okazało się, że obawy te nie są bezpodstawne: piłka wróciła do egzekwującego wcześniej rzut rożny Artety i słynący z precyzji Hiszpan dograł w pole karne, gdzie lepiej od pilnującego go Craiga Moore'a zachował się Tim Cahill i strzałem głową wyrównał stan meczu. Jeszcze przed końcem efektownie, na małej przestrzeni i pod ścisłym kryciem piłkę w polu karnym wymienili Antoine Sibierski i Obafemi Martins, ale byłemu napastnikowi Interu Mediolan znowu zabrakło zimnej krwi.
Po wznowieniu gry fani na trybunach liczyli na kolejną dawkę emocji i nie zawiedli się, ponieważ mecz nadal był bardzo otwarty. Gracze Newcastle zaczęli od ataków, ale to Everton mógł wyjść na prowadzenie. Na szczęście w doskonałej sytuacji podanie Cahilla do wychodzącego Johnosna było niedokładne. Kolejne minuty upływały, a wraz z nimi mnożyły się sytuacje pod bramką Howarda. Podopieczni Glenna Roedera podkręcali tempo, ale choć kilka razy bramka wisiała w powietrzu, to akcje za każdym razem kończyły się jękiem zawodu, chociaż kilka sekund wcześniej sposób ich wyprowadzenia przez pomocników wzbudzał aplauz publiczności. W liczbie niewykorzystanych okazji klasą sam dla siebie był Obafemi Martins, jak w 70 minucie, kiedy poradził sobie z dwoma obrońcami, ale nie zdołał pokonać bramkarza, który odważnie wyszedł z bramki i klatką piersiową wybronił techniczne uderzenie. Piłka znów znalazła się przy nodze napastnika, jednak próba podania do Sibierskiego była daleka od ideału. Na kwadrans przed końcem zakotłowało się przed polem karnym United. Zupełnie zagubiony Titus Bramble, który przez cały mecz był punktem zapalnym niepewnie grającej defensywy, ostrym wślizgiem zaatakował nogi rywala, za co obejrzał drugą żółtą kartkę. Całe szczęście, że Arteta z dogodnej dla siebie odległości posłał piłkę wysoko ponad bramką, a kilka minut później stan liczbowy zawodników w obu drużynach się wyrównał, bowiem za drugi żółty kartonik, a w konsekwencji czerwony, plac gry opuścił Tony Hibbert. Na końcowe 10 minut szkoleniowiec gospodarzy wprowadził do gry Giuseppe Rossiego i przebojowy młodzian raz po raz nękał formację obronną i golkipera Evertonu. Po drugiej stronie szczęścia próbował Osman, ale rezultat z pierwszej połowy został zachowany i mecz zakończył się podziałem punktów.

Zgromadzeni na St. James? Park kibice na pewno nie żałują pieniędzy wydanych na bilety, ponieważ mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Najwyższych lotów nie była gra obronna obu drużyn, ale wysokie tempo, szybka wymiana ciosów i mnóstwo sytuacji podbramkowych trzymały obserwatorów w napięciu. ?The Toffees? długą będą mieć słuszne pretensje do prowadzącego mecz Steve?a Benneta, ale sympatycy Toon Army z niedosytem opuścili stadion ze względu na haniebną nieskuteczność swoich pupili i mecz ten należy postrzegać jako stratę cennych dwóch punktów.

[ Wróć ]