Nastepny mecz

Newcastle United

Koniec sezonu -:-
 
01.07.2017
St. James' Park, Newcastle

Ostatni mecz

Newcastle United

Barnsley 3-0
 
07.05.2017
St. James' Park, Newcastle

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Newcastle United 4694
2.Brighton & Hove Albion 4693
3.Reading FC 4685
4.Sheffield Wednesday 4681
5.Huddersfield Town 4681
6.Fulham Londyn 4680

Cała tabela

Logowanie

 
 

Przypomnij hasło

Zarejestruj się

Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Zrób to teraz i zostań pełnoprawnym użytkownikiem Serwisu Newcastle United!

 

Mój hat-trick z przed kilku dni dał mi dodatkową siłę przebicia, dlatego nie chciałem "sprzedać się" tanio. Kiedy wyszedł z gabinetu Nicholl'a czułem, że zrobiłem pierwszorzędny interes. Podpisałem 3-letni kontrakt, według którego miałem zarabiać 225 funtów tygodniowo w pierwszym roku gry, w drugim już 250 funtów tygodniowo, a w trzecim moja tygodniówka miała wzrosnąć do 300 funtów!. Trener zapewnił mnie, że będę mógł liczyć na podwyżkę, jeśli tylko ustabilizuję formę i zapewnię sobie miejsce w pierwszej jedenastce. Oprócz tego Southampton miał mi wypłacić 18.000 funtów w ciągu tych trzech lat. Pierwsze 6.000 nie czekało zbyt długo, bo od razu wydałem je na mój pierwszy samochód - kupiłem Forda Escorta.
Ale teraz najważniejszą częścią mojego życia była Lainya. Poznałem ją, gdy oboje mieliśmy po siedemnaście lat. Byłem w pubie z kilkoma dziewczynami, a wśród nich była Shona ze swoją siostrą - Lainyą. Podszedłem do niej i się przedstawiłem. Całe szczęście, że miałem w kieszeni jakieś drobne, bo przynajmniej mogłem postawić jej drinka. Resztę wieczoru spędziliśmy na rozmowach i oboje spędziliśmy naprawdę miło czas. Lainya pracowała jako sekretarka i zarabiała wtedy dużo więcej niż ja, bo ja ciągle jeszcze żyłem z juniorskiej pensji. Najczęściej nie miałem forsy, więc to ona płaciła za nasze wieczorne spotkania. Można powiedzieć, że nie zakochała się we mnie dla pieniędzy, bo ich nie miałem. Zakochała się pewnie dlatego, że byłem taki szarmancki i przystojny!
Pobraliśmy się 8 czerwca 1991 roku w Kościele Św. Jakuba w Southampton. Mieliśmy po 20 lat. Nasz miesiąc miodowy był fantastyczny, spędziliśmy go na Jamajce. Po powrocie wprowadziliśmy się do naszego nowego domu z czterema sypialniami, który kupiliśmy jeszcze przed ślubem za 140.000 funtów. Stać nas było na to, bo wynegocjowałem z klubem podwyżkę do 1.000 funtów tygodniowo. Nagle mogliśmy się cieszyć luksusem, a jakim nigdy wcześniej nie marzyliśmy!
Popularność zaczęła się w moim ostatnim roku gry na The Dell, kiedy piłki po moich strzałach zaczęły regularnie wpadać do bramek rywali. Miałem już na swoim koncie sukcesy z reprezentacjami U-17, U-21 i drużyną rezerwową Anglii. Do pierwszej reprezentacji zostałem powołany na mecz z Francją. 19 lutego 1992 roku zadebiutowałem w kadrze. Wygraliśmy z Francuzami na Wembley 2:0, a ja zdobyłem gola w swoim pierwszym meczu! Wtedy zaczęły się pojawiać liczne prasowe spekulacje na temat mojej przyszłości. Gazety wymieniały nazwy wielu znanych piłkarskich klubów, aż w końcu sam zacząłem się zastanawiać nad tym, co będzie dalej?
Kiedy zainteresowanie moją osobą wzrosło, pojechałem do mojego starego znajomego, Ian'a Branfoot'a, z prośbą, żeby na bieżąco informował mnie o sytuacji na rynku piłkarskim. Newcastle (które grało wtedy w drugiej lidze) i Manchester United wciąż monitorowały moją sytuację. Podobnie Blackburn, które dopiero co wywalczyło awans z drugiej ligi. Jednak nie przejmowałem się tymi wszystkimi plotkami. Skupiałem się na mojej pracy w Southampton i na rodzinie.
Niedługo po rozmowie z Ian'em rozpoczęły się pierwsze wstępne rozmowy z Blackburn Rovers. Pojechaliśmy tam z Lainyą, która była już w siódmym miesiącu ciąży. To był dla niej bardzo trudny okres. Musiała być przygotowana na to, że niedługo możemy opuścić południowe wybrzeże, że zostawi miasto, w którym mieszkała od urodzenia. Rozumiała, że żona profesjonalnego piłkarza musi być przygotowana na tego typu sytuacje, ale ciężko było zostawić wszystkie te miejsca i tych ludzi, którzy byli dla nas ważni. Tak czy inaczej zbliżał się czas pożegnania i kres mojej kariery jako "Świętego"...

[ Wróć ]