Nastepny mecz

Newcastle United

Rotherham United -:-
 
21.01.2017
St. James' Park, Newcastle

Ostatni mecz

Brentford FC

Newcastle United

1-2
 
16.01.2017
Griffin Park, Brentford

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Newcastle United 2758
2.Brighton & Hove Albion 2657
3.Huddersfield Town 2749
4.Leeds United 2748
5.Reading FC 2646
6.Sheffield Wednesday 2745

Cała tabela

Logowanie

 
 

Przypomnij hasło

Zarejestruj się

Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Zrób to teraz i zostań pełnoprawnym użytkownikiem Serwisu Newcastle United!

 

Kiedy leczyłem tę kontuzję otrzymywałem mnóstwo życzeń od kibiców i znajomych. Było tego naprawdę mnóstwo, trudno mi teraz przypomnieć sobie je wszystkie. Ale jedną rozmowę, z Jack'em Walker'em, pamiętam bardzo dobrze. Zadzwoniłem do niego, żeby pogadać na temat tej książki, którą właśnie czytacie. "Coś ci powiem" -zaczął ze swoją wrodzoną szczerością - "Gdybyś został razem ze mną w Blackburn, to nie nabawiłbyś się tej kontuzji". "A to dlaczego?" - zapytałem. "Bo ja jestem szczęściarzem i gdybyś trzymał się ze mną, to część mojego szczęścia przeszłaby na ciebie!"
Leczenie po poważnej kontuzji wymaga mnóstwa spokoju, opanowania i delikatności. To jest prawie jak balansowanie na linie. Nie chcieliśmy specjalnie forsować mojego kolana, zwłaszcza w początkowej fazie rehabilitacji, bo już wtedy było mocno nadwyrężone. Chciałem za wszelką cenę uniknąć jakichkolwiek komplikacji, dlatego pozwoliłem organizmowi na jego własny "tryb naprawczy". Uzbroiłem się w cierpliwość. Jednak było jeszcze coś, z czym musiałem ciągle walczyć - nuda i frustracja. Dziesiątki godzin na tych samych zabiegach były naprawdę wykańczające nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Cały czas zaciskałem mocno zęby i marzyłem o chwili, w której się to skończy.
W trakcie leczenia przeszedłem kilka "sprawdzianów psychicznych". Pierwszy z nich odbył się parę tygodni po operacji, kiedy ściągnięto mi szwy. Wtedy po raz pierwszy, od czasu tego urazu, zobaczyłem swoje kolano! Niestety widok nie był najprzyjemniejszy. Musiałem odwrócić głowę, bo inaczej chyba bym zemdlał. Jakieś dwa miesiące później lekarze odkleili plastry i ściągnęli opatrunki. Wtedy moja noga wyglądała już znacznie lepiej, ale wciąż odczuwałem ból. Po pewnym czasie zacząłem biegać. Niestety za każdym razem, gdy stawiałem stopę na ziemi, strasznie mnie bolało. Musiałem biegać na palcach, bo wtedy ten ból nie był taki dokuczliwy. To cierpienie było spotęgowane poczuciem, że może moje kolano jest dalej niewyleczone. Wciąż się tego bałem. Teraz, gdy patrzę na to z perspektywy czasu, myślę, że byłem głupi - przecież wiadomo, że zaraz po zakończeniu rehabilitacji nie wróciłbym do pełnej dyspozycji bez uczucia jakiegoś dyskomfortu!
Na szczęście po pewnym czasie ból ustąpił i mogłem rozpocząć moje pełne przygotowania do gry. Trenowałem od godziny 9.00 do 15.00, z małą przerwą na lunch. Wpadłem w swego rodzaju trans. Dużo czasu spędziłem na mechanicznej bieżni i rowerku, bo musiałem zrzucić kilka kilogramów. Często chodziłem na basen, gdzie pływałem po 45 minut bez przerwy. Rzadko bywałem w domu, ale to naprawdę była chyba najniższa cena, jaką miałem za to wszystko zapłacić.

[ Wróć ]