Nastepny mecz

Newcastle United

Wigan Athletic -:-
 
01.04.2017
St. James' Park, Newcastle

Ostatni mecz

Birmingham City

Newcastle United

0-0
 
18.03.2017
St Andrews Ground, Birmingham

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Newcastle United 3878
2.Brighton & Hove Albion 3877
3.Huddersfield Town 3771
4.Leeds United 3869
5.Reading FC 3867
6.Sheffield Wednesday 3862

Cała tabela

Logowanie

 
 

Przypomnij hasło

Zarejestruj się

Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Zrób to teraz i zostań pełnoprawnym użytkownikiem Serwisu Newcastle United!

 

Strona główna -> Teksty -> Rozmowa z Freddy'm Shepherdem

Podczas gdy zarząd i sztab szkoleniowy Newcastle zalewa fala krytyki, prezes Freddy Shepherd w obszernej rozmowie z dziennikarzem "The Evening Chronicle" przedstawił swój pogląd na to, co obecnie dzieje się w klubie i jego otoczeniu.
"Wiem wszystko o tych działach artyleryjskich, których mnóstwo dookoła. Wiem także w kogo są wymierzone i nie myślę o ucieczce. Pochodzę z trudnego obszaru Newcastle - Byker i niewielu było tam ludzi, którzy jedynie wiecznie narzekali. Jestem wojownikiem. Będę walczył i dam radę. Nikt nie lubi być krytykowany, a jeśli lubi, to ma problem. Oczywiście to boli, ale mam szerokie barki i oskarżenia się na nich rozłożą. To musi się gdzieś zatrzymać.
Nie znoszę maruderów w futbolu i nie zamierzam zostać jednym z nich. Proporcje muszą zostać zachowane. Mogę zrozumieć kibiców mierzących w prezesa i managera, ponieważ zawsze tak się dzieje, ale co z piłkarzami? Płacimy im hollywoodzkie pieniądze, za które są zobowiązani wybiec i prezentować się niczym Rolls Royce. Płacimy ogromne kwoty transferowe i ogromne pensje, dając im jeden z najlepszych stadionów na świecie, cudowne obiekty treningowe i zdumiewającą, lojalną widownię. Powinni nam za to zwracać dobra. Po tym jak my odwaliliśmy naszą pracę, to do managera i zawodników należy kwestia pociągnięcia drużyny dalej. Niektórzy piłkarze są w sytuacji, w której nie mogą przegrać. Jeśli coś zdobędą lub zakwalifikują się do europejskich pucharów, spada na nich chwała, ale jeśli zawiodą, manager jest jedynym, który zostaje wyrzucony z pracy, a prezes idzie pod ostrzał. Jednakże ludzie, którzy się nie starają czasem są wyłapywani i ich droga do łatwych pieniędzy się kończy. Nikt nie jest źle opłacany na St. James' Park. Wszystkim, począwszy od bramkarza po środkowych napastników, płacimy dobre pieniądze i oczekujemy dobrej pracy."
Zapytany o to, czy rozumie obawy zwykłego człowieka z ulicy, odparł:
"Oczywiście, że tak, jednak niedawne 14. miejsce w lidze było jedyną wpadką w ciągu ostatnich dziesięciu lat od czasu przybycia Johna Halla. W pozostałych latach dwa razy skończyliśmy na drugim miejscu, na trzecim, czwartym i piątym, graliśmy w Lidze Mistrzów, w dwóch finałach FA Cup i w półfinale UEFA Cup. Wiem, że niczego nie wygraliśmy, pomimo że byliśmy tak blisko, ale wygramy. Wzbijemy się tam. Owszem, zawiedliśmy w poprzednim sezonie, ale rozegraliśmy jakieś 54 spotkania, ponieważ tak dobrze radziliśmy sobie w dwóch pucharach. To w nas uderzyło. Nie jest to usprawiedliwienie, ale to fakt. Wszyscy popełniliśmy błędy działając w dobrej wierze, ale nie chcę skupiać się na przeszłości. Jeśli będziesz żył przeszłością, umrzesz w przeszłości. Jesteśmy tu, by nadać sprawom właściwy obrót i wierzę, że nam się uda."

Wiele mówi się zbyt pochopnym zdaniem niektórych wyprzedawaniu piłkarzy. W lecie odeszło już sześciu piłkarzy pierwszej kadry, a przyszło jedynie dwóch. Ponadto nadal brakuje skrzydłowych i napastników:
"Główną kwestią była konieczność uporządkowania składu. O jednych musieliśmy zapomnieć i sprowadzić innych. Bellamy i Robert musieli odejść z oczywistych, dobrze udokumentowanych względów. Dwaj środkowi obrońcy O'Brien i Hughes to dobrzy chłopcy, ale ich odejście było najlepszym rozwiązaniem dla nich i dla nas. Oni nie mogli posunąć klubu naprzód. Przekonałem się, że zawsze jest łatwiej sprzedać piłkarzy niż kupić, głównie ze względu na gaże, które im płacimy, co odnosi się do tego, o czym mówiłem wcześniej. Pozyskaliśmy Scotta Parkera, a Emre miał wczoraj testy medyczne. Oni byli na szczycie i są piłkarzami o potwierdzonej jakości, ciągle chcącymi przybyć do Newcastle United. Kolejni podążą za nimi. Jeszcze kogoś pozyskamy i być może jednego zawodnika sprzedamy (prawdopodobnie Bowyera - przy.red.). Pamiętajcie, że wciąż pozostało siedem tygodni do zamknięcia okna transferowego. Mamy czas do końca sierpnia. Pozyskamy napastnika, zmiennika na pozycję środkowego obrońcy i prawdopodobnie lewoskrzydłowego.
Każdy chce napastnika, który potrafi strzelać bramki i my nie jesteśmy wyjątkiem. Wierzę, że pozyskamy jednego. Jeśli chodzi o środkowego obrońcę, to możemy go kupić, ale także nadzieje pokładamy w Stevenie Taylorze. Nie spieszymy się kupując piłkarzy, ponieważ na własnej skórze przekonałem się, że jeśli działa się w pośpiechu, potem żałuje się tego w czasie, który jeszcze pozostał."

Na temat G. Sounessa, który przez opinię publiczną postrzegany jest raczej jako człowiek dążący do konfrontacji niż dbający o dyscyplinę, powiedział:
"Zawsze mówił, że powinien być osądzony na końcu nadchodzącego sezonu i zgadzam się z tym. W tym sezonie poprowadzi swoją drużynę. Włączając styczeń, kiedy kupił Jeana-Alaina Boumsonga, Amdy'ego Faye i Celestine'a Babayaro, ma teraz pięciu nowych graczy i prawdopodobnie będzie ich więcej. Sześciu innych odeszło. Z jednej i drugiej strony to jest połowa drużyny. Teraz musimy skończyć w pierwszej szóstce drużyn. To jest absolutny wymóg. Musimy zakwalifikować się do europejskich pucharów, a nie znów do Pucharu Intertoto. Manager nalegał, aby skupić się na jakości tego lata i tak się stało. Każdy wie jak dobry jest Scott Parker i jaką gwiazdą jest Emre. Premier Turcji błagał go, by z Interu Mediolan wracał do domu. Jak często premier robi coś takiego? Być może skład wygląda na niewyważony, ale zapewne Graeme będzie stosował inną formację.
W dalszym ciągu będziemy stawać po stronie managera, jak czyniliśmy to od zawsze. Wydaliśmy więcej pieniędzy na rynku transferowym tego roku niż każdy inny klub, włączając w to Chelsea, Arsenal i Manchester United. Wydaliśmy Ł11 milionów w styczniu i kolejne Ł11 teraz. W ostatnich dziesięciu latach na kupno piłkarzy wyłożyliśmy Ł200 milionów. Pomyślcie nad tym - Ł200 milionów! Nie można mieć pod tym względem pretensji do zarządu. Cóż więcej mogliśmy zrobić? Jeśli drużyny zawiodły, to przyczynili się do tego piłkarze i pewnie w niektórych przypadkach także managerowie. My możemy jedynie dostarczać amunicję."

Prezes przyznał, że teraz bardziej niż kiedykolwiek klub przyglądał się pozasportowym zachowaniom ewentualnych nabytków:
"To prawda, że przyjęliśmy politykę szukania właściwych charakterów, jeśli chodzi o zawodników sprowadzanych tego lata. Musimy przyznać się do wcześniejszego kupowania piłkarzy z 'przeszłością'. Nawet Bobby Robson by się do tego przyznał. Miał wielkie problemy z Laurentem Robertem i Kieronem Dyerem."
Bójkę Bowyera z Dyerem na placu gry prezes nazwał "swoim najniższym upadkiem i najniższym upadkiem dla klubu". "Takie zachowania nie mogą być akceptowane. To musi zostać potraktowane właściwie." - dodał.
Wygląda jednak na to, że po serii kontrowersyjnych Kieron Dyer wrócił do łask działaczy, sztabu szkoleniowego i kibiców. W znacznej mierze przyczyniła się do tego dobra gra w minionym sezonie. Oznaką tego ma być nowy, 4-letni kontrakt dla pomocnika reprezentacji Anglii:
"Wszystko zostało w pełni uzgodnione i jest to tylko kwestia uporania się z kilkoma prawnymi wymogami."
Innym piłkarzem z pozaboiskowymi 'wyskokami' na koncie, który chętnie zostałby przywitany na St. James' Park, jest Jonathan Woodgate:
"Mam szczerą nadzieję, że Jonathan, który nie grał w piłkę aż przez półtora roku, zrobi karierę w Realu Madryt. Zostawiając na boku kontuzje, jego sprzedaż nie była wymogiem chwili i zawsze czułem, że któregoś dnia tutaj wróci."

Souness oskarżany jest o konfliktowość, która to miała stać się przyczyną odejścia Bellamy'ego i Roberta. Shepherd podzielił się wnioskami wyciągniętymi podczas swojej współpracy z obecnym managerem Newcastle:
"Mogę mówić jedynie o tym, co sam widziałem. Jest człowiekiem futbolu, który widzi w piłkarzach ich mocne punkty i stara się je wydobyć. Nigdy nie słyszałem, by ubliżał piłkarzom. Zawsze znajdzie sobie coś, nad czym mógłby popracować. Jest wiecznym optymistą. Spotyka się z krytyką, my wszyscy się spotykamy, ale wie czego chce i do tego dąży. Zdaje sobie sprawę, że teraz nadchodzi czas na pokazanie efektów pracy. Poprzeczka została podniesiona wysoko, ponieważ przez długi czas byliśmy klubem z pierwszej szóstki. Dlatego ostatni sezon był tak wielkim rozczarowaniem. Wiemy, że na zmianę zawodników czy też stylu gry drużyny potrzebny jest czas. Graeme chce zmienić obie te rzeczy."

Prezes nie opuścił też wątku przedłużenia kariery przez Alana Shearera. Zmiana decyzji przez bramkostrzelnego napastnika była zaskoczeniem:
"Być może to było ryzyko, ale jesteśmy zachwyceni, że Alan je podjął. Ma rekord Jackiego Milburna, od którego dzieli go tylko kilka bramek. Myślę, że po prostu by odszedł, gdyby go nie chciał pobić. To dumny człowiek - nigdy nie oszukałby fanów. Shearer jest absolutnie niezbędny w szatni. Ma tam wielki wpływ, jeśli można to tak nazwać. Piłkarze go słuchają, wzorują się na nim. Ma charyzmę.
Myślę, że chce pomóc Graeme'owi Sounessowi jak nikt inny, ponieważ widzi w nim wiele swoich cech. Wie gdzie Graeme podąża. To te same silne charaktery, profesjonaliści, którzy nie tolerują głupców. To, co Alan zrobił dla klubu ze swojego rodzinnego miasta jest naprawdę wspaniałe i wiem, że nasi fani to doceniają. Chyba nieprędko się coś takiego powtórzy, jeśli w ogóle się powtórzy."

W poprzednim sezonie spekulowano, że ubiegłorocznych transferów (szczególnie chodzi o Patricka Kluiverta i Nicky'ego Butta) nie dokonał Sir Bobby Robson, ale Freddy Shepherd, który wiedział, że czas legendarnego angielskiego managera w Newcastle dobiega już końca. Czy tak było?
"Oczywiście, że nie. To jest wręcz śmieszne. Sprowadziliśmy czterech zawodników zeszłego lata: Kluiverta, Butta, Stephena Carra i Jamesa Milnera. Każdy z nich został zaaprobowany przez managera . On sam by to potwierdził. Był szczególnie skłonny pozyskać Kluiverta. Wiem, że wiele zmieniło się od czasu, kiedy Bobby zaczynał z Ipswich. Wtedy manager negocjował kwoty transferowe i pensje piłkarzy. Robił wszystko. Teraz, po tym jak manager zdecyduje się na zawodnika, ja zajmuję się wszelakimi negocjacjami z klubem, piłkarzem i jego agentem. Tak to wygląda w dzisiejszym futbolu. Mam wpływ na negocjacje, a nie na wybór zawodnika. Wybór wymaga profesjonalisty - nauczyłem się tego za kadencji Kevina Keegana. Oni widzą w piłkarzach rzeczy, których ja, ani fani prawdopodobnie nie zobaczą. Mam swoje własne zdanie, tak jak każdy, ale decyzję w pełni zostawiam managerowi. Jeśli kupiłbym piłkarza - jak to się często dzieje na Kontynencie - manager nie wpuszczałby go na boisko. To byłaby strata pieniędzy. Bobby Robson kupował piłkarzy w Newcastle, a teraz robi to Graeme Souness."

[ Wróć ]


Opracował: Krzysztof "Krzychu" Gomułka