Nastepny mecz

Newcastle United

Koniec sezonu -:-
 
01.07.2017
St. James' Park, Newcastle

Ostatni mecz

Newcastle United

Barnsley 3-0
 
07.05.2017
St. James' Park, Newcastle

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Newcastle United 4694
2.Brighton & Hove Albion 4693
3.Reading FC 4685
4.Sheffield Wednesday 4681
5.Huddersfield Town 4681
6.Fulham Londyn 4680

Cała tabela

Logowanie

 
 

Przypomnij hasło

Zarejestruj się

Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Zrób to teraz i zostań pełnoprawnym użytkownikiem Serwisu Newcastle United!

 

Strona główna -> Wspomnienia kibica -> West Ham - Newcastle, siepień 2006

Udało mi się coś, o czym wielu tylko może pomarzyć: zobaczyłem nasz ukochany klub na żywo. Wyjeżdżając do Anglii do pracy pod koniec maja 2006 nie spodziewałem się, że do tego dojdzie. Zakotwiczyłem w Londynie i po jakimś miesiącu kiedy stało się pewne, że zostaję do końca października czekałem na podanie terminarza rozgrywek Premierleague. Oglądając któregoś dnia na kanale informacyjnym Sky Sports listę spotkań Premiership oczekiwałem tylko, aż pokażą z kim gra Newcastle w kilku pierwszych kolejkach. Trzymałem kciuki, żeby zagrali na jakimś stadionie w Londynie. Czytam...Wigan (H)...Aston Villa (A)...Fulham (H)...West Ham (A) 17.09...O TAAAAAAAK i tutaj skok adrenaliny, podniecenie na twarzy i podjęcie decyzji, idę na mecz. Wróciłem po pracy do domu, oznajmiłem to kumplowi. On tylko powiedział patrząc na mnie: wiem, że pójdziesz wariacie. No i miał rację, nie mogłem przepuścić takiej okazji, szczególnie mieszkając dwie stacje metra od stadionu West Ham United.

12.09.2006 - Niecały tydzień przed meczem wizyta na Upton Park w koszulce z herbem Newcastle United na piersi - zakup biletów. Modlitwa o powodzenie akcji, jednak nie mogłem wytrzymać i zapytałem pana pod 50-tke, który stał w kolejce przede mną czy też czeka na zakup biletu. On oznajmił mi, że tak, ale już na następny mecz, popatrzył na moją koszulkę i na wyraz przerażenia na mojej twarzy i powiedział uśmiechając się: "Nie martw się, powinny być jeszcze bilety na Newcastle". Miał rację, podszedłem do okienka, i pan przez szybę oznajmił mi, że mogę dostać jeszcze bilety. Byłem wtedy z dziewczyną, poniosły mnie emocje i tylko zapytałem czy idzie ze mną, nie zważając na odpowiedź kupiłem dwa bilety nie patrząc na cenę. (w międzyczasie facet powiedział mi, żebym nie zakładał barw mojej drużyny, gdyż mam siedzieć wśród gospodarzy). Zapłaciłem, wziąłem bilety i szczęśliwy jak dziecko po otrzymaniu pod choinkę nowej kolejki elektrycznej wróciłem autobusem do domu.

17.09.2006 - Dzień meczu. Wstałem wcześnie rano nie mogąc spać, dzień wcześniej wziąłem sobie wolne na całą niedzielę. Do godziny 13 jeszcze spokojny, napisałem smsa dziewczynie, żeby jakoś niedługo przyszła. Jak to kobieta i nie bardzo wielka fanka sportu dotarła do mnie o 14, czyli równo na godzinę przed meczem. Zdążyłem jeszcze wypić piwo do końca i ruszyliśmy na autobus. Stadion był 10 minut od mojego domu tym środkiem komunikacji. Czekaliśmy jednak na niego jakieś pół godziny, ale nareszcie przyjechał. Załadowany kibicami ruszył napotykając małe korki. Na następnym przystanku już się nie zatrzymał nie zabierając zdenerwowanych tym kibiców West Hamu. Miałem szczęście, że jeszcze się załapałem. W końcu dojechaliśmy na miejsce, multum kibiców zdążających w stronę Upton Park i tych z Londynu i tych z Newcastle. Wcześniej uprzedzony nie zakładałem koszulki w biało-czarne pasy, gdyż miałem siedzieć na trybunie Dr Martens , czyli w sektorze gospodarzy. Jednak idąc na mecz i widząc kibiców naszego klubu musiałem założyć nasze barwy i już za 2 minuty szedłem na mecz w szaliku w biało-czarne pasy. W sumie dobrze, że nie założyłem koszulki bo może teraz nie pokazałbym nawet Wam tych zdjęć i nie opisał moich wrażeń nie wracając żywym z meczu, ale do tego dojdziemy.
Wszedłem z dziewczyną na stadion prawie bezproblemowo, porządkowy pokazał gdzie są nasze miejsca. Niestety musieliśmy zmusić 10 kibiców do wstania, bo nie było się jak przecisnąć. Zrobili to z oporem patrząc z boku na mój szalik na szyi. A że siedzieliśmy w pierwszym rzędzie, cała górna trybuna Dr Martens widziała kto siedział na przedzie.
Mecz się rozpoczął. Nie będę teraz się rozpisywał nad przebiegiem meczu, bardziej skupię się na emocjach jakie we mnie wywołał. Początkowo nie mogłem uwierzyć, ze jestem tam i oglądam moich pupili na żywo. Byłem w lekkim szoku. Pierwsza połowa minęła bez większych fajerwerków. Poprzeczka West Hamu i strzał Martinsa minimalnie obok słupka troszeczkę mnie podenerwowały. A siedziałem na wysokości bramki, którą atakowaliśmy. W przerwie wyjście "na korytarz", większość kibiców kupowała piwko w małym barku na stadionie. Świetny zwyczaj i pomimo procentów we krwi kibice nie rzucali się na nikogo z pięściami.
Druga połowa, 2 piękne bramki naszych. Po 1 starałem się siedzieć cicho, bo już atmosfera była napięta. Co chwila jakieś okrzyki kibiców "Młotów" w stronę kibiców Newcastle w odpowiedzi na nasze zaczepki słowne. Ale jak Martins strzelił 2 bramkę aż podskoczyłem ze szczęścia. Coś pięknego oglądać taki mecz naszych. Wygrana 2-0 na Upton Park, wśród takich kibiców West Hamu naprawdę jest godna podziwu. Pod koniec meczu myślałem, że zostanę zlinczowany. Nasi kibice zaczęli wykrzykiwać cos obraźliwego, a dosłownie cały (!) stadion, wszyscy kibice West Hamu wstali i zaczęli stojąc śpiewać swój hymn w stronę naszych, a następnie wykrzykując co parę sekund wszelkiego rodzaju bluźnierstwa. I to wszyscy od 10-letnich młodzieniaszków po 80-letnie babcie! Wtedy właśnie siedziałem cicho skulony, szalik już od dobrych kilkudziesięciu minut na ręku, nie na szyi. Szaleństwo w oczach kibiców West Hamu, 88 minuta, mecz już był mało ważny. Wszystkie oczy skierowane były na kibiców NUFC. Ja tylko spoglądałem z dołu na krzyczących koło mnie mężczyzn, kobiety, dzieci ubranych w barwy West Hamu z sercem bijącym jak szalone myśląc ze jak umrę to przynajmniej za coś, co kocham.
Udało się jednak przeżyć i wyjść bez szwanku z tego meczu. Wychodząc koleś, który pokazywał mi miejsce siedzące pogratulował mi zwycięstwa. Jeszcze parę fotek, zahaczenie o bar kibiców West Hamu już bez biało-czarnych barw. Wypicie dużego Newcastle Brown Ale, powrót do domu i rozpamiętywanie meczu codziennie przez kilka najbliższych dni. Teraz kolejne zadanie do wykonania, które stoi przede mną... mecz na St. James' Park!

Link do galerii zdjęć z meczu West Ham - NUFC


Swoje wspomnienia opisał: Mateusz "Mathie" Kwieciński