Nastepny mecz

West Ham United

Newcastle United

-:-
 
23.12.2017
Boleyn Ground, Londyn

Ostatni mecz

Arsenal Londyn

Newcastle United

1-0
 
16.12.2017
Emirates Stadium, Londyn

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Manchester City 1749
2.Manchester United 1738
3.Chelsea Londyn 1735
4.Tottenham Hotspur 1731
5.Liverpool FC 1731
6.Burnley FC 1731

Cała tabela

Logowanie

 
 

Przypomnij hasło

Zarejestruj się

Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Zrób to teraz i zostań pełnoprawnym użytkownikiem Serwisu Newcastle United!

 

Newcastle United Aktualności

Sezon 2011/12 – wspomnijmy to raz jeszcze (5)

2012-06-21 14:48:18 Dodał: SkorpionKomentarze: 1

Serwis Newcastle United - NUFC PLZanim przygotowania do nowego sezonu rozpoczną się na dobre wspominamy ten miniony – jakże udany dla Newcastle United. Dzisiaj pora na marzec i kwiecień, czyli m.in. derby Tyne-Wear oraz serię sześciu zwycięstw drużyny Alana Pardew.

Marzec

146. derby północno-wschodniej Anglii mogły zakończyć się niepomyślnie. Bramkę dla Czarnych Kotów zdobył z rzutu karnego Nicklas Bendtner. Po 1. połowie, która była bardziej meczem rugby niż piłki nożnej, Newcastle United w drugiej odsłonie przycisnęło rywala. Wyraźną przewagę na boisku pogłębiła jeszcze czerwona kartka dla Stephane'a Sessegnona po uderzeniu Cheicka Tiote. Gdy wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku, rzutu karnego po faulu na Sholi Ameobim nie wykorzystał Demba Ba. Sroki walczyły do końca i w 92. minucie spotkania supersnajper Shola Ameobi uchronił Sroki przed prestiżową porażką na własnym boisku z lokalnym rywalem. Mecz obfitował w emocje tak na boisku, jak i na trybunach: zacięte starcie, złośliwe faule, czerwona kartka, dwa rzuty karne - z czego jeden niewykorzystany, oraz bramka w doliczonym czasie gry. Emocje poniosły również menedżerów, którzy kilkakrotnie starli się słownie. Shola Ameobi – bohater spotkania – strzelił swoją siódmą bramkę przeciwko Sunderlandowi. Rosły napastnik wydaje się być pewną bronią podczas derbowych pojedynków.

Po tym meczu przyszła kolej na kolejną podróż do Londynu i mecz z Arsenalem. Ponownie było to spotkanie z zaskakującymi zwrotami akcji. Gol Hatema Ben Arfy dał Newcastle prowadzenie w pierwszym kwadransie meczu. Niestety, Kanonierzy odpowiedzieli natychmiast. Tuż po wznowieniu gry piłkę w siatce umieścił Robin van Persie. Wydawało się, że mecz zakończy się remisem, kiedy to ostatnią już szansę w meczu, w doliczonym czasie gry, otrzymał Thomas Vermaelen, dając zwycięstwo gospodarzom.

Była to bolesna porażka dla drużyny Alana Pardew. Pocieszające przed nadchodzącym meczem z Norwich było to, że menedżer Srok nie przegrał od grudnia dwóch meczów z rzędu. Drużyna odpowiedziała pozytywnie zdobywając w meczu z beniaminkiem komplet punktów. Jedynego gola strzelił w 11. minucie Papiss Cisse po doskonałym podaniu Jonasa Gutierreza. Zwycięstwo to zapoczątkowało serię sześciu kolejnych triumfów.

Wyjazdowe zawody z West Brom pokazały, że Sroki znajdują się w dobrej, wysokiej formie. Po fantastycznej, kombinacyjnej grze w 1. połowie prowadziły już 3:0. Gospodarze odpowiedzieli tylko jedną bramką, gdy podczas interwencji w obronie nie zrozumieli się Mike Williamson i Tim Krul.

Kwiecień

Do końca sezonu pozostało osiem kolejek. Klub znad Tyne zajmował wysoką, 6. lokatę w tabeli. Rosły aspiracje na europejskie puchary. Miał je przetestować Liverpool, który pod wodzą Kenny'ego Dalglisha i z Andy Carrollem oraz Jose Enrique w składzie zawitali na St. James' Park.

Dla byłych graczy Srok nie była to komfortowa sytuacja, gdyż Papiss Cisse nie przestawał strzelać bramek, a obrona zagrała na zero z tyłu. Warto dodać, że parę stoperów w tym meczu tworzyli Mike Williamson i James Perch, gdyż kapitan Colo był wtedy kontuzjowany.

Carroll mógł otworzyć wynik spotkania. Wychodził z piłką sam na sam przeciwko Timowi Krulowi, minął bramkarza i... w sobie tylko zrozumiały sposób przewrócił się, zamiast strzelać do pustej bramki. Za wymuszanie „jedenastki” otrzymał od arbitra żółtą kartkę, a od kibiców przeciągłe gwizdy.

Dwie bramki Cisse (a w barwach Srok łącznie siedem) dawały wygodne prowadzenie, a na dodatek pod koniec spotkania z boiska został wyrzucony Pepe Reina. Liverpool wykorzystał już wtedy limit zmian i z konieczności w bramce musiał stanąć Jose Enrique, który może pochwalić się czystym kontem w kilkuminutowej przygodzie między słupkami.

Wielki Piątek. Podróż do Walii na mecz ze Swansea. To była trudna przeprawa z ambitnym beniaminkiem, który potrafi kontrolować poczynania na boisku nawet z silnymi ekipami. I rzeczywiście – Swansea prowadziło grę, ale to Newcastle strzelało. A dokładnie to strzelał Papiss Cisse, który dodał do kolekcji kolejne dwa trafienia, w tym jedno wyjątkowej urody. Czwarte zwycięstwo z rzędu stało się faktem.

Zapewnienie sobie startu w pucharach europejskich było coraz bliżej. A to był zaledwie drugi sezon po powrocie do piłkarskiej elity w Anglii. Dwa kolejne mecze miały odbyć się na St. James' Park. Potyczki z Boltonem i Stoke dawały szansę na kolejne punkty.

Mecz z Boltonem w Wielkanocny Poniedziałek nie układał się tak, jak to wymarzyli sobie kibice. Zostało 20 minut gry, a na tablicy wyników wciąż widzieliśmy bezbramkowy remis. Wtedy to podanie od Cabaye'a otrzymał Ben Arfa. Rozpoczął swój rajd jeszcze na własnej połowie boiska, minął kilku piłkarzy i całość uwieńczył golem, który na długo zostanie zapamiętany. Takie bramki może strzelić jedynie zawodnik o wyjątkowych umiejętnościach technicznych. Możemy jedynie wstać i klaskać. Wynik 2:0 ustalił nie kto inny jak Papiss Cisse, któremu przy bramce asystował Shola Ameobi.

Kolejny mecz rozegrany był dopiero 12 dni później. Po drodze Sroki ominęła kolejka spotkań, w której mieli zmierzyć się z Chelsea. Londyński zespół jednak tego dnia mierzył się w ramach Pucharu Anglii, zatem mecz został przełożony na 2. maja. Niemniej, podopieczni Alana Pardew potwierdzili wysoką formę i pewność siebie pokonując pewnie Stoke City 3:0. Dwie bramki i asystę zaliczył Yohan Cabaye. Niektórzy twierdzą, że asysta przy trafieniu Cisse była nawet większej urody, niż gol na 3:0 Francuza. I pewnie mają rację.

Ktoś jednak nasypał piasku w tryby rozpędzonej lokomotywy zwanej Newcastle United. Tym kimś był szkoleniowiec Wigan Athletic – Roberto Martinez. Jego podopieczni przeszli swoistą metamorfozę w połowie sezonu i swoją grą zadziwiali wszystkich obserwatorów angielskiej ligi. I podobnie stało się w tym meczu – zdemolowali Sroki już w 1. połowie, która zakończyła się wynikiem 4:0 dla gospodarzy. Rezultat nie zmienił się do końca meczu.

Jednak nawet ten słaby mecz nie przeszkodził w podjęciu wyrównanej walki o Ligę Mistrzów w trzech ostatnich kolejkach sezonu. W maju do rozegrania zostały jeszcze mecze z Chelsea, Manchesterem City i Evertonem.

 

Komentarze:

 
tyson tyson 2012-06-21 15:27:00

" supersnajper Shola Ameobi" xD

 
 

Wróć do newsów


 

Zaloguj się i dodaj komentarz:

 

Login:

 

Hasło:

 

Treść:

 

Regulamin