Nastepny mecz

Newcastle United

Rotherham United -:-
 
21.01.2017
St. James' Park, Newcastle

Ostatni mecz

Brentford FC

Newcastle United

1-2
 
16.01.2017
Griffin Park, Brentford

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Newcastle United 2758
2.Brighton & Hove Albion 2657
3.Huddersfield Town 2749
4.Leeds United 2748
5.Reading FC 2646
6.Sheffield Wednesday 2745

Cała tabela

Logowanie

 
 

Przypomnij hasło

Zarejestruj się

Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Zrób to teraz i zostań pełnoprawnym użytkownikiem Serwisu Newcastle United!

 

Dave'owi Merrington'owi bardzo zależało na tym, żebym dostał szansę gry w pierwszej drużynie Southampton zaraz po ukończeniu 17 lat. Po moich strzeleckich wyczynach na szczeblu juniorskim wystąpiłem kilka razy w rezerwach, ale trener uważał, że jestem już gotowy do gry na najwyższym poziomie. Zostałem włączony do składu "Świętych" na mecze z Chelsea Londyn i Oxford, ale oba spotkania przesiedziałem na ławce. Debiut spadł na mnie jak grom z jasnego nieba! Jeden z podstawowych napastników, Danny Wallace, doznał kontuzji i na kilka godzin przed ligowym meczem z Arsenalem Londyn pojechał na testy medyczne. Była sobota, godzina 12.30. Właśnie jadłem stek w Southampton Park Hotel, kiedy nagle podszedł do mnie Chris Nicholl i powiedział: "Jesteś w składzie!". A zatem 9 kwietnia 1988 roku stał się dla mnie jednym z najważniejszych dni życia. Za kilka godzin, mając 17 lat i 240 dni miałem zadebiutować w pierwszej lidze angielskiej meczem z Arsenalem!
To wszystko działo się tak szybko, że trudno było mi cokolwiek powiedzieć. Pomyślałem sobie wtedy, że w sumie dobrze, że o swoim pierwszoligowym debiucie dowiaduję się w ostatniej chwili, bo ominęły mnie wcześniejsze nerwy i trema. Ale był jeden wielki mankament - przez to, że tak późno się o tym dowiedziałem nie zdołałem wcześniej powiedzieć mamie i tacie o moim wielkim dniu. Oni byli po drugiej stronie kraju, setki kilometrów ode mnie, a czasu było za mało żeby mogli przyjechać. Zadzwoniłem do nich, byli załamani, ale szczęśliwi zarazem.
Jednak był ktoś, kto był dla mnie bardzo ważny i kto mógł pojawić się tego dnia na trybunach. Lainya, bo o niej mowa, przyszła na ten mecz. Od pewnego czasu się spotykaliśmy. Nie była specjalnie zainteresowana futbolem, ale pomyślałem, że będzie chciała zobaczyć mój debiut. Nie pomyliłem się.
Początek meczu. Pamiętam, że jak wbiegałem na murawę cały się trząsłem jak osika. Byłem strasznie zdenerwowany, ale nawet nie miałem czasu, żeby nad tym zapanować, bo już w piątej minucie spotkania stało się coś niesamowitego. Andy Townsend dośrodkował piłkę w pole karne, a ja znalazłem się tuż naprzeciwko bramkarza Arsenalu John'a Lukic'a. Wyskoczyłem do piłki z Michael'em Thomas'em, obrońcą "Kanonierów" i uderzyłem futbolówkę głową. W pierwszej chwili pomyślałem, że źle przymierzyłem, że piłka poleci zbyt blisko Lukic'a, ale zobaczyłem, że piłka prześlizgnęła mu się między nogami i... wpadła do siatki! Nie mogłem w to uwierzyć! Myślałem, że oszaleję ze szczęścia! Każdy gol w mojej karierze jest czymś bardzo ważnym, jednak ten pierwszy jest dla mnie chyba najważniejszy. Wcześniej wogóle nie zastanawiałem się jak mam się cieszyć po zdobyciu bramki, więc biegłem po prostu wzdłuż trybuny machając rękami i krzycząc w niebogłosy! Poziom adrenaliny w mojej krwi był tak wysoki, że złapałem wiatr w skrzydła. W 33 minucie kolejne dośrodkowanie z prawej strony (tym razem zagrywał Colin Clarke) i znów strzeliłem głową! Ja i cała drużyna zbliżaliśmy się do piłkarskiego raju! W 49 minucie zdobyłem swoją trzecią bramkę tego dnia! Znów myślałem, że zmarnowałem szansę. Najpierw trafiłem w poprzeczkę, piłka odbiła się, a ja dopadłem do niej pierwszy i uderzyłem "z woleja". Chyba wogóle nie zdawałem sobie sprawy z tego co robię! Po tej bramce uszło ze mnie powietrze i chyba w końcu dopadło mnie ta presja, o której na chwilę zapomniałem. Na dziesięć minut przed końcem meczu zostałem zmieniony. Najbardziej zapamiętałem owację publiczności, kiedy schodziłem z boiska. Fantastycznie jest słyszeć jak cały The Dell wykrzykuje twoje nazwisko. I to chyba był ten zawodowy futbol...
Tydzień po tym meczu zostałem wezwany do gabinetu Chris'a Nicholl'a. Menadżer zaproponował mi mój pierwszy profesjonalny kontrakt z klubem. Wiedziałem, że Newcastle chciałoby, żebym wrócił, ale wtedy wogóle się o to nie martwiłem. Praktycznie byłem wolnym piłkarzem, ale nie chciałem wyjeżdżać, było mi dobrze na południowym wybrzeżu. Zależało mi jednynie na jak najlepszym kontrakcie. Nie miałem agenta, ani nikogo do pomocy, ale wiedziałem ile jestem wart. Ustaliłem swoje warunki i ich się trzymałem...

[ Wróć ]