Nastepny mecz

Newcastle United

Koniec sezonu -:-
 
01.07.2017
St. James' Park, Newcastle

Ostatni mecz

Newcastle United

Barnsley 3-0
 
07.05.2017
St. James' Park, Newcastle

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Newcastle United 4694
2.Brighton & Hove Albion 4693
3.Reading FC 4685
4.Sheffield Wednesday 4681
5.Huddersfield Town 4681
6.Fulham Londyn 4680

Cała tabela

Logowanie

 
 

Przypomnij hasło

Zarejestruj się

Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Zrób to teraz i zostań pełnoprawnym użytkownikiem Serwisu Newcastle United!

 

"Alan, chciałbyś zostać kapitanem reprezentacji?" - mówiąc to Glenn Hoddle wyraźnie zaakcentował słowo "kapitan". "Oczywiście, że tak! Sama propozycja jest dla mnie wielkim zaszczytem!" - odpowiedziałem. Ta rozmowa miała miejsce w pokoju selekcjonera w hotelu Burnham Beeches, gdzie mieszkaliśmy przed meczem z Mołdawią, naszym pierwszym spotkaniem eliminacyjnym do Mundialu 1998. Temat kapitana reprezentacji był od dłuższego czasu poruszany przez media, bo nowy trener kadry stwierdził, że chce zacząć swoją kadencję od ustalenia nowego lidera na boisku. David Platt był kapitanem Anglii pod wodzą Terry'ego Venables'a, ale wypadł z kadry po EURO'96, podobnie jak i Tony Adams. Wszyscy wokół wymieniali nazwiska Gareth'a Southgate'a, Stuart'a Pearce'a, David'a Seaman'a, Paul'a Ince'a i właśnie Adams'a. Nie brano mnie w ogóle pod uwagę. Rano, przed wylotem do Mołdawii, Gleen Hoddle wezwał mnie do swojego pokoju. Nie wiedziałem o co chodzi, a kiedy zaproponował mi funkcję kapitana byłem kompletnie zaskoczony i niesamowicie dumny! "Nie jestem pewien, czy podołasz tej wielkiej odpowiedzialności. Musisz teraz nie tylko zdobywać bramki, ale i prowadzić całą drużynę. Dlatego daję ci tę robotę na trzy najbliższe mecze. Po nich zadecydujemy, czy będziesz stałym kapitanem" powiedział Hoddle. Presja związana ze strzelaniem bramek była dla mnie czymś normalnym, przyzwyczaiłem się do niej. Zostałem w końcu królem strzelców EURO'96! Dzięki temu zamknąłem usta wszystkim krytykom. Wiedziałem, że muszę kontynuować tę strzelecką passę w reprezentacji, bo znów stanę się obiektem nagonki. Teraz dodatkowo musiałem połączyć to z nową funkcją, ale wcale się tym nie martwiłem. Cieszyłem się, że mam przed sobą kolejne wyzwanie.
Zawsze marzyłem o grze w reprezentacji. Kiedy jako dzieciak grałem mecze na podwórku wyobrażałem sobie, że występuję w barwach Anglii i bronię honoru swojego kraju! To było coś, co wciąż zaprzątało mi głowę.
Chciałem zapamiętać każdy moment tych trzech meczów, które właśnie się zbliżały. Postanowiłem jednak, że będę robił dokładnie to samo co zawsze. Nigdy nie byłem "szatniowym krzykaczem". Często przed meczem rozmawiałem z kolegami, zachęcałem do gry, ale nigdy na nich nie wrzeszczałem, tak jak to mieli w zwyczaju Tony Adams i Stuart Pearce. Oni po prostu tacy byli, to była część ich charakteru. Zawsze się wydzierali w szatniach, nawet gdy nie byli kapitanami.
1 września 1996 roku ciarki przeszły mi po plecach, kiedy po raz pierwszy wyprowadziłem drużynę narodową Anglii na murawę stadionu w Chisinau. Towarzyszyła nam wtedy 15-tysięczna publiczność. Przeciwnik może nie był najlepszy na świecie, ale nigdy nie zapomnę swojego kapitańskiego debiutu. W pierwszej połowie miałem świetną okazję do zdobycia bramki, ale piłka ześlizgnęła mi się z nogi i poszybowała wysoko nad poprzeczką. "O nie! Jak Hoddle zobaczy co ja robię, to na pewno nie pozwoli mi być kapitanem!" - to była pierwsza myśl po tym strzale. Na szczęście zrehabilitowałem się w drugiej połowie. Jeden z mołdawskich obrońców nie przeciął podania Gary'ego Neville'a, przejąłem piłkę i ustaliłem wynik spotkania na 3:0. Może nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, ale napewno był to dobry początek pracy dla Glenn'a Hoddle'a jako trenera i dla mnie jako kapitana.
Jeśli kapitanowanie reprezentacji w meczu z Mołdawią jest czymś niezapomnianym, to jak określić mój pierwszy mecz z opaską kapitańską na Wembley? Naszym kolejnym rywalem w eliminacjach była Polska i właśnie w tym meczu wprowadzałem kolegów na murawę Wembley po raz pierwszy. Stadion był wypełniony po brzegi. Wśród tych 75 tysięcy fanów była również Lainya i moi rodzice. Potwierdziłem swoją funkcję kapitańską w tym meczu, zdobywając dwie bramki, które zapewniły nam zwycięstwo 2:1. Z prostego rachunku wychodziło, że zdobyłem trzy bramki w dwóch meczach. Okazało się, że będąc kapitanem, wcale nie zapomniałem jak się strzela gole. I to sprawiało mi ogromną radość...

[ Wróć ]