Nastepny mecz

Newcastle United

Watford -:-
 
25.11.2017
St. James' Park, Newcastle

Ostatni mecz

Manchester United

Newcastle United

4-1
 
18.11.2017
Old Trafford, Manchester

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Manchester City 1234
2.Manchester United 1226
3.Chelsea Londyn 1225
4.Tottenham Hotspur 1223
5.Liverpool FC 1222
6.Arsenal Londyn 1222

Cała tabela

Logowanie

 
 

Przypomnij hasło

Zarejestruj się

Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Zrób to teraz i zostań pełnoprawnym użytkownikiem Serwisu Newcastle United!

 

Strona główna -> Teksty -> Sroki Robsona - Sezon 2002/03

Zbliża się końcówka ligowego sezonu w całej Europie. Angielska Premiership również szykuje się do finiszu, zapadają pierwsze rozstrzygnięcia, klaruje się sytuacja w walce o koronę króla strzelców. Wiemy już napewno, że w przyszłym sezonie, wśród klubów "z pierwszej półki" zabraknie Sunderlandu i West Bromwich, a tylko matematyczne szanse utrzymania się zachowuje West Ham. Prawie pewne jest, że walka o koronę króla strzelców rozstrzygnie się pomiędzy James'em Beattie'm, który mecz za meczem uświetnia swoimi urodziwymi bramkami, a niezawodnym Thierry'm Henry. W sezonie 2003/2004 do piłkarskiej elity Anglii dołączą Leicaster City (po rocznej absencji) oraz Portsmouth. Zakończenia sezonów łączą się z licznymi rozważaniami, podsumowaniami i wspomnieniami kibiców, fachowców, dziennikarzy i piłkarzy. Czy ten sezon Newcastle United może zaliczyć do udanych? Choć do finału rozgrywek klubowych w Anglii pozostały jeszcze dwie kolejki, można dokonać już pewnych przemyśleń i analiz.
Kiedy Sir Bobby Robson przejmował drużynę Newcastle po Ruudzie Gullitcie sytuacja drużyny była wręcz katastrofalna. Był wrzesień 1999 roku, po 6 meczach "Sroki" zamykały tabelę Premiership. Wśród piłkarzy dochodziło często do konfliktów, panowało niezrozumienie, zespół nie stanowił kolektywu. A co było tego przyczyną? Może postać pana Gullit'a, który nadwyrężał budżet klubu coraz to dziwniejszymi transferami? Praktycznie wszyscy piłkarze, których na St. James' Park sprowadził Holender, nie spełnili oczekiwań w najmniejszym nawet stopniu. Silvio Maric, John Karelse, Marcelino to tylko niektóre nazwiska-niewypały. Do tego doszedł jeszcze spór Gullit'a z Alan'em Shearer'em, najlepszym strzelcem i liderem drużyny. Kryzys w klubie był gotowy. I wtedy, w najodpowiedzniejszym momencie, pojawił się on - Bobby Robson. Zawiesił swoje plany odejścia na emeryturę i podjął się ratowania tonącej "Toon Army". Efekty widoczne były już w drugim meczu pod jego wodzą: 8:0 w meczu z Sheffield Wednesday, pięć bramek Shearer'a! "Sroki" uwierzyły we własne możliwości. Sezon skończyli na 11. miejscu w lidze, z opinią ligowego średniaka. W Pucharze UEFA dotarli do III rundy.
Następny sezon podobny: 11. miejsce w Premiership i prawo do gry w Pucharze Intertoto. Ale potem było juz tylko lepiej...
Robson odmienił klub z Newcastle. Jego doświadczenie i wiedza pozwoliły na dokonanie trafnej selekcji i wprowadzenie zasad "dobrej gry w piłkę",a nie "sexy footballu", o którym wciąż bredził Gullit. Sezon 2001/2002 pokazał, jak ciężką pracę wykonał ten manager. Piłkarze w biało-czarnych koszulkach zanotowali kilka spektakularnych zwycięstw, np.4:3 z Manchesterem Utd, 3:1 z Arsenalem na Highbury, 6:2 z Evertonem. Zdobyli komplet punktów w obu konfrontacjach z Leeds Utd i Middlesbrough, wywalczyli sobie awans do eliminacji Ligi Mistrzów, zajmując 4. miejsce w tabeli. Dla kibiców, którzy po ostatnich nieudanych latach mieli prawo do rozczarowania, ten sezon był znakomity. Alan Shearer, ulubieniec całego miasta, zdobył 23 bramki i w klasyfikacji strzelców ustąpił tylko Thierry Henry'emu z Arsenalu Londyn. Poza tym z dobrej strony zaprezentowały się nowe "Sroki": Laurent Robert, Andy O'Brien i Craig Bellamy. To wszystko pozwalało optymistycznie patrzeć w przyszłość kibicom, działaczom i samym piłkarzom. A przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia...
Nadszedł początek obecnego sezonu. Newcastle bezproblemowo pokonało eliminacje do Champions League (dwumecz z Żeljeznicarem Sarajewo 1:0 i 4:0). Jednak los nie był łaskawy dla podopiecznych Sir Bobby'ego - w pierszej fazie grupowej przyszło im rywalizować z Juventusem Turyn, Feyenoordem Rotterdam i Dynamem Kijów. Wszystkie te drużyny mają już spore doświadczenie międzynarodowe, a Newcastle nie...
Robson zaczął inwestować w młodych, dobrze zapowiadających się zawodników. Zakupił Titus'a Bramble'a (rocznik 1981), Hugo Vianę (1983) i Jeremine'a Jenas'a (1983). Ci perspektywiczni młodzieńcy mieli, pod wodzą prawie 70-letniego trenera, rozwinąć swoje talenty. I wykonali to z nawiązką...
Początek w Premirship nie był najlepszy. Co prawda "Sroki" rozgromiły w pierwszym meczu West Ham 4:0, ale potem przytrafiły się bezsensowne porażki z Leeds Utd i Manchesterem City. Później jednak nadeszła seria 11. wygranych na własnym stadionie z rzędu, przeplatana niepowodzeniami na wyjazdach. Newcastle oscylowało wciąż wokół 5. pozycji w tabeli.
A Liga Mistrzów? Seria porażek w pierwszej rundzie: najpierw 0:2 w Kijowie, potem 0:1 z Feyenoordem, a na koniec 0:2 z Juventusem. Zero bramek, zero punktów...Kompletny blamaż! Fachowcy spisali podopiecznych Robsona na straty. I nagle... prawdziwy cud!!! W rewanżach Newcastle nie dało szans nikomu! Juve wyjechało z Anglii pokonane 1:0, Dynamo musiało przełknąć gorycz porażki 2:1, a kibice Feyenoordu opłakiwali w Rotterdamie klęskę swoich pupili 2:3! Shearer i spółka zdobyli komplet punktów w rundzie rewanżowej i zdołali przejść do następnej fazy LM. Ojcem tego awansu został Craig Bellamy, który w ostatnim meczu z Feyenoordem zdobył zwycięską bramkę w... 92 minucie! To za sprawą tego gola "Sroki" znalazły się w drugiej fazie grupowej Champions League. Tam musiały stawić czoła znakomicie dysponowanej FC Barcelonie, zawsze groźnemu Interowi Mediolan i przeżywającemu trudne chwile Bayerowi Leverkusen. I znów zaczęło się fatalnie... 1:4 przed własną publicznością z Interem, porażka w Barcelonie 1:3. Dopiero dwa mecze przeciwko Bayerowi dały nadzieje na kontynuowanie przygody z europejską "śmietanką". 3:1 w Leverkusen i tyleż samo na St. James' Park (hat-trick Shearer'a). Potem arcyważne spotkanie z Interem... Znakomita forma Shearer'a pozwoliła wywieźć z Mediolanu remis 2:2 i zachować sznse na awans do ćwierćfinału. Niestety Barca okazała się zbyt trudnym rywalem. W ostatnim meczu Newcastle przegrało z Katalończykami 0:2 i tym samym pożegnało się z Ligą Mistrzów sezonu 2002/2003. Udział w tych rozgrywkach można jednak zaliczyć do udanych. Po pierwsze w znaczny sposób został wzmocniony budżet klubu, a po drugie młodzi zawodnicy zyskali potrzebne doświadczenie na arenie międzynarodowej.
Największą bolączką zespołu Robsona była słaba forma linii defensywnej. Na początku 2003 roku rozpoczęto aktywne poszukiwanie dobrego obrońcy. Prezes i trener wykazywali zainteresowanie m.in. Stam'em, De Boer'em, Gamarrą, Ayalą. W końcu udało się sprowadzić bardzo utalentowanego Johnathana Woodgate'a z Leeds Utd. Młody stoper szybko zaaklimatyzował się w Newcastle, jego postawa znacznie poprawiła grę obronną drużyny. W Premiership "Sroki" ustabilizowały swoją formę i usadowiy się na, premiowanej awansem do eliminacji LM, 3. pozycji w tabeli (za Arsenalem Londyn i Manchesterem Utd). Udało im się osiągnąć nawet 10 punktową przewagę nad czwartą Chelsea Londyn. Dobra postawa w meczach wyjazdowych (komplet punktów z Tottenhamem, Leeds Utd, Charltonem) i znakomite spotkanie z Blackburn Rovers (5:1). Kibice byli spokojni... I nagle zwrot w przeciwną stronę. Zaskakująco dobrze prezentujący się Everton wygrał z Newcastle 2:1. Potem "Toon Army" czekał mecz z "Czerwonymi Diabłami" z Old Trafford... I tutaj szok! Na własnym stadionie "Sroki" doznały bolesnej porażki 2:6! Kryzys trwa nadal. Następny mecz i kolejne rozczarowanie: wyjazd do Fulham i przegrana w końcówce 1:2. Trzecia wpadka z rzędu. Czyżby zadyszka? Przewaga nad Chelsea stopniała do jednego punktu! Kibice liczyli, że w meczu z Aston Villą ich ulubieńcy przebudzą się. Niestety znów nie udało się zdobyć trzech punktów, padł remis 1:1. Tymczasem Chelsea wygrała z Evertonem 4:1 i wyprzedziła w tabeli "Shearer'a i spółkę". Ostatni, jak dotąd, mecz ligowy Newcastle wygrało. Wymęczone zwycięstwo 1:0 ze słabiutkim Sunderlandem nie może jednak napawać optymizmem... Na domiar złego Alan Shearer doznał w tym meczu kontuzji.
Pozostaje nam, kibicom Newcastle, liczyć na to, że w dwóch ostatnich meczach sezonu (z Birmingham i West Bromwich) nasi ulubieńcy zdobędą komplet punktów i zapewnią sobie awans do Champions League! Czego sobie i wszystkim fanom "Toon Army" życzę!!! FORZA NEWCASTLE!!!

[ Wróć ]


Opracował: Piotr "Stachu" Stachura