Nastepny mecz

Newcastle United

Bristol City -:-
 
25.02.2017
St. James' Park, Newcastle

Ostatni mecz

Newcastle United

Aston Villa 2-0
 
20.02.2017
St. James' Park, Newcastle

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Brighton & Hove Albion 3268
2.Newcastle United 3166
3.Huddersfield Town 3161
4.Reading FC 3260
5.Leeds United 3358
6.Sheffield Wednesday 3258

Cała tabela

Logowanie

 
 

Przypomnij hasło

Zarejestruj się

Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Zrób to teraz i zostań pełnoprawnym użytkownikiem Serwisu Newcastle United!

 

Strona główna -> Wspomnienia kibica -> Newcastle - Bolton, luty 2002

W Anglii istnieje możliwość zwiedzenia stadionu za opłatą w towarzystwie przewodnika, u nas taki biznes nie miałby chyba racji bytu :) .Więc jako, że było to parę ładnych lat temu nie pamiętam szczegółów, ale co utkwiło mi w pamięci to gablota z pucharami :) . Na pewno nie tak okazała jak Manchesteru czy Realu, ale to przecież moje NUFC. Drugą rzeczą, której nie da się zapomnieć była wizyta w szatni gospodarzy. Wszyscy turyści rozsiedli się na krzesełkach , na których w przerwach, przed spotkaniem i tuż po nim siedzą zawodnicy. Ku mojej ogromnej radości mężczyzna oprowadzający nas podszedł do mnie i powiedział: "dobry wybór chłopcze to miejsca Alana". Serce omal nie wyskoczyło mi z radości. Niby drobiazg, ale kto jest kibicem wie o czym mowie.
Takiego prezentu urodzinowego zawsze oczekiwałem!!! Z rodzicami umówiłem się, że na ferie 2002 roku pojadę, a właściwie polecę do Newcastle. Zazwyczaj odwiedzam moją rodzinę w lipcu, a wiadomo, że wtedy piłkarze dopiero zaczynają treningi i o żadnym meczu nie ma mowy. Tym razem nadarzyła się wyjątkowa okazja, mecz z Boltonem. Ciocia miesiąc wcześniej kupiła dwa bilety, ze mną poszedł na mecz jej bratanek. Jednak oprócz meczu na stadionie oglądałem z nim jeszcze mecz w pubie, typowym angielskim pubie :) . Kilka dni przed meczem z Boltonem. Może to zabrzmi śmiesznie, ale było to dla mnie naprawdę duże przeżycie... Pub wypchany po brzegi cudem było znalezienie wolnego miejsca- my dokonaliśmy tego cudu :) . I tak w każdym pubie, których w Newcastle jest dziesiątki. Atmosfera jak na stadionie, tyle, że było jeszcze piwo. Należy wspomnieć, że był to mecz o FA Cup. Niestety z kim, nie pamiętam. Liczy się jednak niesamowita atmosfera, ci ludzie potrafią wypić po 10 piw i bawić się naprawdę świetnie, nie awanturując się i nie demolując wszystkiego wokół, to właśnie TOON ARMY. Mówi się, że angielscy kibice to chuligani, ale ja tego nie doświadczyłem, a wręcz przeciwnie! Każdy ze mną rozmawiał, o polskiej piłce, o Polsce i o żadnej wrogości nie było mowy! Niestety nie wszyscy kibice są tacy :) . Kilka dni później byłem już w siódmym niebie. Mecz z Boltonem Przed spotkaniem poszliśmy, jak każdy szanujący się kibic, do pubu na jednego lub dwa painty - odpowiednik naszego pół litra, oczywiście złocistego napoju. Już po drodze było widać jak wielkie tłumy ludzi udają się na ten mecz. Dotarliśmy na stadion 15 minut przed spotkaniem , wygodnie usadowiliśmy się na miejscach i dopiero w tym momencie rozejrzałem się wokoło. To było niesamowite! 52 tys. Ludzi wszyscy śpiewają i świetnie się bawią. Przebieg meczu jest tu sprawą drugorzędną, chociaż muszę wspomnieć, że Alan strzelił dwie bramki Bolton tez dwie i już wydawało się ok. 80 minuty, że będzie remis. Wśród kibiców można było wyczuć niedosyt, ale wtedy niezawodny Bellamy pomknął lewym skrzydłem i umieścił piłkę w długim rogu. Takiego wrzasku jeszcze nigdy nie słyszałem! Coś niesamowitego... A po meczu?? Te 52 tys. ludzi musiało się jakoś wydostać ze stadionu. Przebycie drogi, którą normalnie pokonywałem w 10 minut zajęło nam 45, śpiewy, hektolitry piwa i ogólna radość... REWELACJA :) .
Ostatnią rzeczą, która w chwili obecnej przychodzi mi do głowy jest tegoroczna wizyta na treningu NUFC. Po moim przyjeździe okazało się, że drużyna ma już stałe centrum treningowe i tylko godziny treningów nie są znane, jako, że to centrum znajduje się 15 minut drogi od domu mojej cioci nie omieszkałem odwiedzić go... 5 razy :) z czego tylko raz widziałem trening.. Ale pozostałe również były kształcące. Zwłaszcza pierwszy... Miałem starcie z ochroniarzem :) . Wszedłem na teren centrum, brama była otwarta i pewnym krokiem zmierzam w stronę budynku a nagle widzę, że biegnie w moja stronę wielki pan w czarnym garniturze :) hyhy troszkę się przestraszyłem, a on krzyczał, że mam natychmiast wyjść za bramę! Powiedziałem, że mam tylko jedno pytanie, on na to, że mogę mieć, ale za bramą. Doszedłem do miejsca, które wskazał mi przemiły jegomość i próbowałem z niego wydobyć informacje kiedy drużyna trenuje.. Niestety stwierdził, że nie wolno mu udzielać takich informacji, ale mi poradził, żebym próbował i wskazał ścieżkę przy której był wysoki zielony płot. Widać to wyraźnie na zdjęciach z treningu.. Powiedział, że z tego właśnie miejsca kibice oglądają treningi, ale kiedy? Byłem niepocieszony, ale następnego dnia spotkałem starszą panią w pobliżu centrum. Okazała się fanką NUFC, w torebce miała zeszyt z autografami, trzy długopisy i malutką lornetkę, a na szyi dwa aparaty. Powiedziała, że przychodzi tu codziennie i wie mniej więcej kiedy drużyna trenuje. Podzieliła się ze mną tą tajemnicą. Następnego dnia, miałem już szczęście, a jego efekty można oglądać na zdjęciach z treningu :) . Niestety o żadnych autografach nie było mowy. A to ze względu na bezpieczeństwo piłkarzy, niby rozumiem, ale z drugiej strony, tak chciałem autograf Alana!!! Cóż może następnym razem!!!

Link do galerii zdjęć z treningu


Swoje wspomnienia opisał: Robert "Roberto" Balcerowicz