Nastepny mecz

Newcastle United

Wigan Athletic -:-
 
01.04.2017
St. James' Park, Newcastle

Ostatni mecz

Birmingham City

Newcastle United

0-0
 
18.03.2017
St Andrews Ground, Birmingham

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Newcastle United 3878
2.Brighton & Hove Albion 3877
3.Huddersfield Town 3771
4.Leeds United 3869
5.Reading FC 3867
6.Sheffield Wednesday 3862

Cała tabela

Logowanie

 
 

Przypomnij hasło

Zarejestruj się

Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Zrób to teraz i zostań pełnoprawnym użytkownikiem Serwisu Newcastle United!

 

Strona główna -> Wspomnienia kibica -> Wyjazdowy mecz z Evertonem, wrzesień 2010

Adonis Everton 09.2010 Czasem zdarzy się, że robimy cos po raz pierwszy pod wpływem chwili, nie planując wcześniej, wybierając moment przypadkowo. Tak też i było z moim pierwszym wyjazdowym meczem Newcastle United. Mniej więcej w połowie sierpnia niedawno poznany kolega (pozdrowienia dla Bartka;) zadzwonił i pochwalił się biletem na mecz z Evertonem, proponując mi wspólny wyjazd na Goodison Park. I jak Kaliber 44 w Garbatym Aniele pomyślałem - tak to jest ta chwila ;) Czas poznać smak wyjazdowego meczu w Barclays Premier League!

Jako posiadacz Toon Army 12th Man, czyli popularnego membershipa nie miałem problemów z zakupem biletu poprzez oficjalna stronę nufc.co.uk. Przy okazji na moim koncie zapisany został pierwszy punkt, tzw. loyality point, większa ilość takich punktów ułatwia zakup biletów na najatrakcyjniejsze mecze, np. wyjazdy na Sunderland czy Man United. Na mecz zaplanowaliśmy dotrzeć autokarem, przejazd organizowany był przez Newcastle Supporters Travel Club; wiązało się to z wykupieniem membership card w tymże klubie (£3) oraz biletu na przejazd do Liverpoolu i z powrotem (£28). Gdy w pierwszych dniach września listonosz doręczył list z biletem nic juz nie mogło pokrzyżować moich planów. Zbiórka wyznaczona była na godzinę 9:00, mecz rozpoczynał sie o 15:00. Podróż przebiegła bardzo spokojnie, w autobusie kibice w różnym wieku, także ojców z synami czy dziewczyn. Atmosfera jakże inna niż to co znam z autokarowo-pociągowych wojaży po polskich stadionach. Akurat mnie bardziej odpowiadają bardziej swojskie klimaty, choć podejrzewam że towarzystwo bardziej przypominające polskich wyjazdowiczów jeździ innymi autokarami czy busami. Około 13tej wjeżdżaliśmy już do przedmieść Liverpoolu. Po opuszczeniu autokaru zaskoczenie totalne. Każdy rozchodzi sie w swoja stronę. Żadnego konwojowania przez policje, w zasadzie wymieszaliśmy sie z kibicami w niebieskich koszulkach, których już sporo pojawiło sie wokół stadionu mimo iż do meczu pozostawały jeszcze dwie godziny.

Nie byłbym sobą gdybym nie ruszył do najbliższego baru:) Musiałem jak najszybciej ugasić pragnienie-do autokaru nie zabierałem żadnych napojów, nie wiedziałem jak zostałoby to odebrane, czy jest to dozwolone.W końcu odnalazłem. Typowy stary angielski pub, juz od drzwi śmierdzący potem, stęchlizna, piwem, toffeesami i Bóg wie czym jeszcze;) W środku tłoczno od niebieskich koszulek, ale były tez pojedyncze osoby w biało-czarnych pasach. Po odstaniu 10 minut w kolejce w końcu dorwałem się do baru gdzie z dumą zamówiłem Newcastle Brown Ale. Pociągnąłem pierwszy łyk... Powiem Wam, że jestem już na wyspach chwilę ale to co wtedy poczułem pijąc to piwo i rozglądając się wokół siebie będę jeszcze długo wspominał. Po prostu kwintesencja Anglii, piłki, kibicowania. Byłem na Mundialu czy Euro, ale pijąc piwo w tym pubie, ubrany w koszulkę Newcastle United nie miałem wątpliwości dlaczego to właśnie Anglia nazywana jest ojczyzną futbolu.

Na 45 minut przed pierwszym gwizdkiem postanowiliśmy udać się juz na stadion, po okazaniu biletu, zawartości plecaka znalazłem się na sektorze. Stadion zrobił na mnie wrażenie, mimo że widać juz po nim lata, to Goodison Park wciąć jest pięknym obiektem, jakich możemy w Polsce pozazdrościć. Atmosfera na meczu niesamowita, prawie przez cały czas doping dla Srok, na pewno w TV było nas słychać. Niestety nie znam dobrze wszystkich tekstów, czasem trochę improwizowałem, ale w jakiś sposób chrypki i tak się dorobiłem;)
Rozczarował mnie Everton - bardzo słaby doping. Rozumiem, że mecz nie układał sie tak jakby tego chcieli ale nawet biorąc to pod uwagę zaprezentowali sie miernie. Co do przebiegu meczu nie będę się rozpisywał, każdy wie jak było, cudowna bramka Ben Arfy, niezła postawa zespołu i cenne 3 punkty wyjazdowe dopisane. Po meczu inaczej niż w Polsce od razu wypuszczono nas ze stadionu, wracaliśmy do autokaru mijając podłamanych kibiców Evertonu. Powrót do Newcastle bez historii, w ciszy i spokoju, co u nas po takim zwycięstwie nie do pomyślenia:)

Podsumowując wyjazd musze powiedzieć ze lepszego terminu na debiut nie mogłem sobie wymarzyć, wspaniała wygrana nad The Toffees, pierwsza bramka Hatema w barwach naszego klubu, piąta pozycja w tabeli, teraz Stoke!
Aby lepiej oddać ta atmosferę pstryknąłem kilka fotek, nakręciłem kilka filmików. Nie jest tego wiele, ale po prostu nie chciałem psuć sobie tej uczty ciągłym wyciąganiem aparatu.
HOWAY THE LADS !!!

Adonis Everton 09.2010

Adonis Everton 09.2010

Adonis Everton 09.2010

Adonis Everton 09.2010

Adonis Everton 09.2010

Adonis Everton 09.2010

Adonis Everton 09.2010

Wróć


Swoje wspomnienia opisał: Paweł vel Adonis, 21.09.2010