Nastepny mecz

Newcastle United

Rotherham United -:-
 
21.01.2017
St. James' Park, Newcastle

Ostatni mecz

Brentford FC

Newcastle United

1-2
 
16.01.2017
Griffin Park, Brentford

Tabela Championship

LpDrużynaMeczePunkty
1.Newcastle United 2758
2.Brighton & Hove Albion 2657
3.Huddersfield Town 2749
4.Leeds United 2748
5.Reading FC 2646
6.Sheffield Wednesday 2745

Cała tabela

Logowanie

 
 

Przypomnij hasło

Zarejestruj się

Nie jesteś jeszcze zarejestrowany?
Zrób to teraz i zostań pełnoprawnym użytkownikiem Serwisu Newcastle United!

 

Newcastle United Aktualności

Toon Army Poland w Czechach, czyli duma i uprzedzenie!

2012-05-22 23:25:53 Dodał: DajerKomentarze: 12

Serwis Newcastle United - NUFC PLW miniony weekend (18-20.05.2012) Toon Army Poland miało okazję zagrać na pierwszym w swojej historii turnieju poza granicami naszego kraju. Celem podróży stała się czeska mieścina Libchavy.

Główny trzon ekipy wyjazdowej zdecydował się na podróż busem, który oczekiwał na nas w Krakowie (a dokładniej w okolicach Krakowa). Na zbiórce stawiło się 8 osób, których czekała długa podróż do miejsca docelowego. Wesoły bus przyozdobiony klubowymi flagami oraz szalikami przemierzał kolejne kilometry czasem tylko zatrzymując się na cykliczne dotankowanie paliwa (dosłownie i w przenośni). Mimo, iż na miejscu stawiliśmy się o wiele później niż to było zakładane, nikt nie miał zamiaru kończyć wspólnej zabawy zaczętej jeszcze w busie. Na miejscu dołączyli do nas kibice z południa Polski i ostatecznie nasz skład liczył 12 osób. Traf chciał, że akurat w naszym pensjonacie odbywał się wieczorek taneczny, czyli na nasze był to zwykły dancing rodem z Ciechocinka dla „młodzieży” 50+. Skoczna czeska muzyka śpiewana na żywo oraz covery znanych wszystkim utworów nie kazały długo czekać na reakcję z naszej strony. Królem parkietu bezapelacyjnie został Pepel, który bardzo wczuł się w swojski klimat ;-). Swoją drogą jeśli posiada się takie pantofelki jak nasz tancerz to nie mogło być inaczej! ;-)

W sobotę rano czekał nas główny punkt programu – turniej z udziałem kibiców klubów angielskich. Ostatecznie na miejsce rozgrywania turnieju dotarło 6 ekip. Żadna nie była zorganizowana tak jak my. W okolicy boiska wywiesiliśmy 3 flagi, w tym naszą oficjalną Toon Army Poland, która zrobiła wrażenie na każdym, kto był obecny tego dnia na turnieju. Nasz czeski kolega - Martin powiedział, że miał ciarki, gdy je zobaczył. Szczególnie do gustu przypadła mu ta z wizerunkiem świętej pamięci Sir Bobby'ego Robsona. Organizatorzy zdecydowali się rozegrać mecze w ramach jednej grupy, więc czekało nas 5 spotkań. Na początek odnieśliśmy 2 zwycięstwa (obie drużyny składały się z połączonych sił różnych klubów oraz organizatorów turnieju), które pozwoliły uwierzyć naszemu trenerowi w końcowy sukces. Tomek, czyli Pardew ze Zgorzelca cały czas motywował zespół do dobrej i mądrej gry. Jednak zapomniał o jednym… Jesteśmy z Polski i zawsze nam – Polakom – musi coś nie wyjść… Wydawało się, że turniej wygramy bez najmniejszych problemów, bo każdy z grających zespołów był w naszym zasięgu. Jednak tak się nie stało. Kolejne mecze to równia pochyła w naszym wykonaniu. Najpierw była porażka 0:3 z połączonymi siłami Liverpoolu i… Evertonu (nawiasem mówiąc Czesi podchodzą do tzw. rywalizacji między klubami z dużym dystansem, o czym świadczyła między innymi wręcz rodzinna atmosfera na turnieju – dobra zabawa, piwko, mieszane składy, żadnej agresji tudzież spinki na drugi zespół). Kolejny mecz był spotkaniem o wszystko, bo tylko wygrana z Tottenhamem dawała nadzieję na wygranie grupy, a tym samym całego turnieju. Zaczęliśmy bardzo dobrze. Nasza taktyka oparta głównie na schemacie: długa piłka od Bartka w kierunku napastników, a potem liczenie, że RIQ coś z tą piłką zrobi sprawdzała się nadzwyczaj dobrze. Po takiej też akcji padła najładniejsza bramka całego turnieju i myślę, że i najładniejsza jaką widziało boisko w Libchavach. Strzał RIQa zakończony efektowną przewrotką dał nam prowadzenie z drużyną Spurs 1:0. Wszystko wskazywało na to, że wracamy do gry o zwycięstwo turniejowe. Do czasu… 15. (ostatniej!) minuty spotkania. Jeden z zawodników Tottenhamu oddał tzw. strzał rozpaczy w ostatniej akcji meczu. Piłka, która leciała obok bramki - na przekór prawom fizyki – wpadła do siatki (niestety nie chodzi tutaj o strzał podobny do Papissa z drużyną Chelsea, a o zwykły farfocel). Postarał się o to nasz prezes (cały czas twierdził, że coś się spierdoli no i tak było), który zagrał w tym spotkaniu wyjątkowo na bramce. Bardzo niefortunna ;-) interwencja Dajera (etatowym bramkarzem był Wariat) doprowadziła do remisu i sprawiła, że morale naszej drużyny drastycznie spadły. Jak to stwierdził Bartek: taka bramka zdarza się raz na milion prób. Drużyna schodziła z boiska w poczuciu straconej szansy na wygranie całego turnieju. Wtedy jednak okazało się, że organizatorzy pomimo jednej grupy postanowili rozegrać… półfinały i finał. Zatem przed ostatnim grupowym meczem wpadliśmy na genialny pomysł. Oszczędzamy się w tym spotkaniu i potem koncentrujemy na kolejnym rywalu w półfinale. Efekt naszej super taktyki był taki, że oba spotkania przegraliśmy i w żadnym nie strzeliliśmy żadnej bramki. Pod koniec - pod wpływem nieporadnej gry – zrobiło się dosyć nerwowo w naszych szeregach, co trochę dziwiło zdezorientowanych Czechów. Ostatecznie turniej zakończyliśmy ex aequo na 3. miejscu (rywalizację wygrał zespół połączonych sił Liverpoolu i Evertonu).

Zabrakło ambicji, walki, wiary w siebie. Pozostał niedosyt, choć w ogólnej ocenie wszystkich obecnych jak na ten skład, który wystąpił w tym turnieju, to i tak ogromny sukces. Turniej na ziemi czeskiej zdecydowanie zakończył kilka karier piłkarskich w drużynie Toon Army Poland. Bez dwóch zdań! Z rzeczy wartych odnotowania należy wspomnieć, że królem strzelców został RIQ, który oprócz drobnej statuetki otrzymał też likier o smaku miętowym (pomysł dobry, ale żeby króla strzelców nagradzać napojem alkoholopodobnym za 15 zł to chyba lekka przesada). Nim pożegnaliśmy się z czeskim boiskiem CS Toon Army wymieniło się z Toon Army Poland fanclubowymi szalikami i zrobiliśmy sobie pamiątkowe wspólne zdjęcie. Po turnieju czekała na nas jeszcze jedna atrakcja w postaci finału Ligi Mistrzów w TV. Spotkanie obejrzeliśmy w jednym z naszych pokoi, przy okazji uzupełniając płyny wypocone na turnieju. Mecz dłużył się niemiłosiernie i nie każdy doczekał na wyłonienie zwycięzcy ;-). Długie nocne rozmowy w gronie Toon Army Poland to nieodłączny obrazek towarzyszący naszej ekipie zarówno w Polsce, jak i poza granicami kraju.

W niedzielę rano postanowiliśmy udać się do Pragi. Mimo iż czasu nie mieliśmy za dużo postanowiliśmy zobaczyć to piękne miasto, jak zapewniał nas kolega Bartek, robiący tego dnia za przewodnika. Praga rzeczywiście robi duże wrażenie. Zamek na Hradczanach, most Karola zwiedzaliśmy w ekspresowym tempie, a i tak wyjechaliśmy z Pragi prawie pod wieczór. Do Krakowa wracaliśmy dobre kilka godzin, umilając sobie drogę tym, co Polacy lubią najbardziej ;-). Kraków przywitaliśmy już po północy i z racji tego, że nie było żadnych połączeń do Warszawy ani innego interesującego nas miasta wcześniej niż po 5:00 rano, postanowiliśmy udać się na rynek i tam, okupując jeden z prawie zamkniętych ogródków „przeczekać” do godziny odjazdu naszych pociągów. Słyszeć o 5:00 nad ranem na krakowskim rynku pieśń: "Hey Shearer, hu ha, I wanna know…" bezcenne :-). Naszym wodzirejem był Pepel, który chyba chciał obudzić cały Kraków w celu poinformowania, jaki piłkarz jest legendą Newcastle ;-). Mocno zmęczeni rozjechaliśmy się do domów. Pomimo tego, że było nad ranem, a ludzie jechali z Krakowa do Warszawy do pracy (swoją drogą nie wiem, jak można wytrzymać w garniturze ponad 3 godziny, gdy słońce doskwiera niemiłosiernie) impreza nie skończyła się. Dalej podtrzymywaliśmy pozytywną energię – tak jak przez ostatnie 3 dni :-). Dla ostatnich uczestników wyprawy wyjazd zakończył się późnym popołudniem dopiero w poniedziałek.

Podsumowując, wyjazd należy uznać za bardzo udany. Długa wyprawa do Czech zapewne zostanie na długo zapamiętana przez wszystkich obecnych na wyjeździe. Było imprezowo, sportowo i turystycznie, więc tak, jak sobie to zaplanowaliśmy. Dziękuję w tym miejscu wszystkim obecnym. Szczególne podziękowania należą się Łukaszowi, który był na tym wyjeździe naszym kierowcą. Bez jego gotowości, orientacji na drodze i chęci zapewne nie wszystko wyszłoby tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Jeszcze raz dzięki za 3 dni niezapomnianych wrażeń. Do zobaczenia za rok w Czechach!

Na koniec podsumowanie naszych dokonań sportowych i kilka zdjęć.

Grupa:
Mix (United, Arsenal, Newcastle) – Toon Army Poland 0:2 (RIQ x 2)
Toon Army Poland – PL.cz + CFC 3:1 (RIQ x 2 + Eljot)
Liverton – Toon Army Poland 3:0
SPURS – Toon Army Poland 1:1 (RIQ + Dajer ;-))
WHU – Toon Army Poland 3:0

Tabela:
1. Liverton
B: 9:0 P: 11
2. premierleague.cz + CFC
B: 8:5 P: 8
3. WHU
B: 6:4 P: 8
4. Toon Army Poland
B: 6:8 P: 7
5. SPURS
B: 6:7 P: 5
6. Mix
B: 3:14 P: 1

Półfinał:
Liverton – Toon Army Poland 2:0

Image and video hosting by TinyPic
Tak się bawi Toon Army Poland! ;-)

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic
Zmagania turniejowe.

Image and video hosting by TinyPic
Poturniejowe zdjęcie. Trener Tomek „Pardew” obejmuje świeżo upieczonego młodego kibica NUFC. ;-)

Image and video hosting by TinyPic
Widok za naszymi plecami tego nie zdradza, ale to za nami to Praga.

 

Komentarze:

 
GORNIAKTOM GORNIAKTOM 2012-05-23 09:15:35

DZIEŃ DOBRY
MIŁO MI PISAĆ PIERWSZY KOMENTARZ DO TAK FAJNEGO ARTYKUŁU. NIESTETY WSZYSTKO SIĘ SPIERDOLIŁO W NASZYM TURNIEJU, ALE WYJAZD BYŁ SUPER.
JESZCZE RAZ CHCĘ ZAPROSIĆ DO SIEBIE NA DOBRY OBIAD I PRZYPOMINAM, IŻ JEDEN Z CHŁOPAKÓW Z WROCŁAWIA ZOSTAWIŁ U MNIE W POKOJU KOSZULKĘ. WYPRAŁEM JĄ I JESTEM GOTÓW JĄ ODESŁAĆ.
BRAKUJE MI TYLKO ADRESU.

MÓJ NUMER TELEFONU
509 954 261
POZDRAWIAM, TOMEK ZE ZGORZELCA.

 
 
 
RIQ10 RIQ10 2012-05-23 10:05:33

Wypad niesamowity i pełen wrażeń. Kilka uwag ode mnie.

W drodze powrotnej tak się napierdoliłem, że ciężko wyglądałby mój powrót do domu gdyby nie chłopaki z Warszawy. Dzięki, że nie pozwoliliście mi czekać kilku godzin na dworcu. Na Was zawsze można liczyć!

Nasza pieśń na krakowskim rynku niosła się pięknie w niebo. Zresztą śpiewanie klasyków polskiego rocka w busie też było na wysokim poziomie. Przynajmniej tym decybelowym. Warto dla takich chwil jechać kilkadziesiąt kilometrów. Wielkie brawa dla Pepela, bo chłop zrobił około 2500 km, a jak widać z relacji kolejny raz nie brakło mu sił by nas godnie reprezentować.

Mam nadzieję, że za rok również odwiedzimy Czechy i wrócimy z tym największym pucharem. Do zobaczenia na zlocie w Bieszczadach!

 
 
 
Shay Shay 2012-05-23 10:33:39

"Połączonych sił Liverpoolu i Evertonu"??? To brzmi trochę jak... TFU! połączone siły NUFC I sunderlandu :D

 
 
 
Pepel Pepel 2012-05-23 10:40:03

Każdy wyjazd z TAP to Ogień :)

Ja wcale nie chciałem tańczyć ;) spił mnie kibol mackems, zachciało mu się pić shooty co 1 min. popijając piwkiem hehe...Tomek potwierdzi!

Wszystko wypaliło...wynajęcie busa...pogoda...dobry kierowca (Łukasz dzięki, że mnie wsadziłeś do dobrego pociągu w Krakowie! :) )...ekipa...czyli jak zwykle jazda bez trzymanki :)

P.S. Wiem, że dla osób z forum to dziwnie zabrzmi, ale Tomek...jak będę brał "coś ciepłego do ust" to zawsze przypomni mi się wypad do Libchav! hahaha

Pozdro Wariaty i do zobaczenia w Bieszczadach!

 
 
 
ukasz00544 ukasz00544 2012-05-23 11:26:05

Właśnie Pepel miałem ci pisać jak ty dotarłeś. Jakoś tak wyszło, że zostaliśmy tylko we dwóch, nie wiem jak to się stało, że odłączyliśmy się od ekipy. Było super dzięki jeszcze raz.

 
 
 
GORNIAKTOM GORNIAKTOM 2012-05-23 11:30:51

Potwerdzam!
Jak do mnie przyjedziecie to zapraszam na wołowinkę i coś ciepłego do ust.
Przypominam o pozostawionej przez Wrocławian koszulce NUFC.
Podajcie mi adres, na który mam wysłać paczkę

Mój numer +48 509 954 261.

Tomek.

 
 
 
RIQ10 RIQ10 2012-05-23 11:36:48

Rozłączyliśmy się, bo śpiewanie na rynku trochę się przeciągnęło i potem musieliśmy biec na pociąg do Warszawy. Wy byliście z tyłu, my z przodu i wyszło tak jak zazwyczaj, czyli szybko na pociąg. :)

 
 
 
borys borys 2012-05-23 15:39:03

woody ile czerwieni zebrałes:)???

 
 
 
Adonis Adonis 2012-05-23 18:19:54

Widać, że była zajebista zabawa Panowie!

P.S. NUFC have officially confirmed the signing of French midfielder Romain Amalfitano.

 
 
 
Jacko8 Jacko8 2012-05-23 18:40:59

o no racja, też własnie czytam na anglia.goal

 
 
 
mamut mamut 2012-05-23 20:14:48

Fajnie chłopaki, że wyjazd Wam się udał. Teraz czekam na info o zlocie letnim :)

 
 
 
woody111 woody111 2012-05-24 21:56:50

Borys widzisz mnie gdzieś na zdjęciu???

 
 

Wróć do newsów


 

Zaloguj się i dodaj komentarz:

 

Login:

 

Hasło:

 

Treść:

 

Regulamin